Blog > Komentarze do wpisu

Mój świat wewnętrzny nabiera rozpędu. Rozbuchany świat tra la la! Świat w natarciu! Ha! Nie no, po prostu jest mi dobrze z samym sobą, nie biadolę. ok, tylko trochę. Rozpęd wziął się z wsobnych poszukiwań, wywołanych rozmową z Erykiem. Eryk wyzwolił mnie z Bartka. Dzięki jego słowom odkryłem, że mam ze sobą problem datujący się od czasów szkolnych, licealnych, studiów, czasów Maćka.

Nie lubię się. Jak bardzo się nie lubię! Poszukuję chłopca, który mnie polubi. Wówczas, w jego oczach, polubię i siebie.

Ściśle mówiąc, zawsze wiedziałem o tym problemie. Ale dopiero rozmowa z Erykiem dała mi nowe odczytanie. Jak to jest: lubić siebie?

Powróciłem do do mamy i przywitałem ją na dworcu w skowronkach, a nie z miną śmiertelnika-łajzy, jak ostatnio. Rozmawiałem z nią uwolniony od smutków, rozpromieniony spotkaniem. Babci kupiłem kilo żelków na dzień babci, ale nie to istota tej wizyty. Istota tej wizyty wyraża się w radości, jaką odczułem, podobną do radości z dworca. Babcię też to uszczęśliwiło.

Z domu w głuszy walizami, pudłami i pakunkami wywożę księgozbiór. A jak piękny las w zimie! Ale dla biblioteki mrozy zabójcze. Ślady kotów znaczą bielutką połać. Śnieg napadał na okna. Podłoga zimna jak w lód. Chwilę się stanie i już trzeba biec. Wilgoć w powietrzu. Ewakuowałem już działy: Biblioteka Narodowa, Proust, "literatura obca - najukochańsze" i "filozofia - najniezbędniejsze". Filozofię zapakowałem w największą walizę podróżną. Pakowna, ale ciężar nieludzki. Literaturę polską wrzuciłem do torby na kilkudniowy wojaż. Łatwo złapać i unieść.

Księgozbiór w pudłach! Nie chcę. Nie chcę! Chcę domku! Nie jestem nomadą. Łe.

W pracy mam trudne chwile. Wszyscy są przeciwko mnie! Są straszni. Mówią: "Świat toczy zepsucie", "Gotowanie to kobieca sprawa", "wszystkie kobiety...", "wszyscy mężczyźni..." i takie tam. Nie wiem jak mam tam być lewicowym gejem-masochistą, w sztruksach opinających super tyłek, z księgozbiorem w pudłach, którym jestem.

Przychodzi do nas starzec o fizjonomii proroka i nas szkoli z teorii komunikacji ezoterycznej albo ezoterycznej teorii komunikacji. Prawnicy płacą retorowi. Dobre! Podnosi mnie to na duchu, bardzo. Sam fakt, że prawnicy dają krocie filozofowi. Inna sprawa, że ochy i achy jakie to on mądre rzeczy mówi nie znajdują odwzorowania w tym, co ja mam za godne ochów-achów. Liczy się jednak sam fakt, forma, zapomnijmy o zawartości.

Ok są też kochani. Ale i straszni.

niedziela, 17 stycznia 2010, guermantes

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/01/17 20:37:52
"Prawnicy płacą retorowi." hahah!:)
-
2010/01/18 22:45:09
"Nie lubię się. Poszukuję chłopca, który mnie polubi. Wówczas, w jego oczach, polubię i siebie."

Jak sam się przyznałeś to jest wierutna bzdura. Wielu chłopców Cię lubi a Ty grymasisz. Poza tym cytowanie zdanie to typowy ally mcbealizm i nie wiem czy Ci przystoi.
-
Gość: kantome, dcc29.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/19 17:18:39
Cytowany fragment to symptom rozliczania się ze sobą ... prostowania bolesnych zakrzywień percepcji, które, mimo rosnącej świadomości, dopiero we właściwym momencie i miejscu wyprostowane zostać mogą ... oznaka dużej wrażliwości i autorefleksyjności ....
Ally mcbelizm? Być może ... i co z tego? Ważne że bytność siebie samego z sobą samym pomaga uczynić znośną ...